Takimi słowami wspominał swój pobyt w Wierzenicy - w gościnnym dworze Augusta Cieszkowskiego – jego oddany przyjaciel Zygmunt Krasiński. O tym, że jest to miejsce niezwykłe i zapadające w pamięć, przekonała się przed paru laty delegacja z Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Siennicy Różanej, która wzięła udział w obchodach 200. rocznicy urodzin swojego patrona. Daleka wyprawa do Wielkopolski obfitowała w moc wrażeń. Pozostawiła też miłe wspomnienie o życzliwych mieszkańcach, wierzenickim kościele św. Mikołaja i o magicznym domu Augusta Cieszkowskiego, w którym nadal można liczyć na gościnne przyjęcie. 

Nic też dziwnego, że niejednokrotnie odwiedzała Wierzenicę ekipa filmowa. W czerwcu 2014 roku - a więc w roku jubileuszowym - zrealizowano tu program z cyklu „Mój Poznań. Moja Wielkopolska” zatytułowany „Filozof z Wierzenicy” (autorstwa Marka Rezlera i Jacka Hałasika). Wystąpili w nim państwo Kundzewiczowie – właściciele dworu oraz ks. Przemysław Kompf. Natomiast w lipcu 2016 roku udostępniono dokument o historii kościoła „Śni mi się Wierzenica”. Obie produkcje można obejrzeć na YouTube:

„Filozof z Wierzenicy”
https://www.youtube.com/watch?v=6RwXBOVgDtc

„Śni mi się Wierzenica”
https://www.youtube.com/watch?v=x9p0A1z58do

W dworze Augusta Cieszkowskiego w 2017 roku zrealizowano także świąteczną audycję Elżbiety Ruman pt. „Adwent, czyli sianie dobra”. Widzowie mogli wspólnie z gośćmi programu i prowadzącą Dominiką Figurską przypomnieć sobie polskie tradycje adwentowe, wysłuchać pieśni i wspomnień, którymi podzielił się m.in. ks. Przemysław Kompf. Emisja programu miała miejsce na antenie TVP2 - 17 grudnia 2017 roku.


Tekst: Monika Nagowska

 

 

Droga Redakcjo i Czytelnicy pisma „Wierzeniczenia”!

Oczywiście wszystko to wydarzyło się przez… Augusta. Gdy w 2013 roku Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Siennicy Różanej poszukiwał godnego patrona, to właśnie on od razu wpadł mi w oko (i do dnia dzisiejszego z niego nie wypadł). Sprawa nabrała tempa, gdy o wyborze imienia dowiedzieli się Ewa Jarosława i Włodzimierz Buczyńscy. Mimo dzielącej nas ogromnej odległości zaangażowali się w szlachetny „lobbing” na rzecz najsłynniejszego wierzeniczanina. A przy tym ujęli mnie swoją dobrą energią, pasją, z jaką rozprawiali o Auguście i unikatową wiedzą na jego temat. W znacznej mierze to dzięki nim Cieszkowski stał się bezkonkurencyjny.
W czerwcu 2014 roku nasza szkoła weszła do elitarnego klubu noszących imię Augusta Cieszkowskiego, a ja w dalekiej Wielkopolsce zyskałam przyjaciół, z którymi telefonicznie lub elektronicznie mogę porozmawiać na niejeden temat. Państwo Buczyńscy odwiedzili Siennicę Różaną, mnie udało się wraz z oficjalną delegacją przyjechać do Wierzenicy na obchody jubileuszu 200. rocznicy urodzin Cieszkowskiego. To wtedy miałam okazję zobaczyć na własne oczy miejsce znane mi z literatury, internetu i przesyłanych kolejnych numerów „Wierzeniczeń”. Tak, tak, Drodzy Czytelnicy. Znamy się - choć nie osobiście – od 2014 roku, bo to jest pierwszy pełny rocznik Waszego pisma, który znalazł się w mojej bibliotece. Od tego czasu znajduję w skrzynce pocztowej kolejne numery, zazwyczaj z krótką wiadomością i życzeniami miłej lektury, pisanymi zamaszystym pismem Włodka. Zbieram je do kolekcji już czwarty rok i dzięki temu wiem co nieco o wierzenickich sprawach. Niekiedy czuję jakbyście mieszkali tuż za miedzą, całkiem niedaleko, albo jakby ks. Przemysław Kompf był także i moim proboszczem. Jak w takiej sytuacji przemilczeć osiemnaste urodziny „Wierzeniczeń”? To po prostu niemożliwe.
Droga Redakcjo, oto wkraczasz nieuchronnie w pełnoletniość. I tak byłaś nad wiek dojrzała - z tego co wiem - ominął Cię okres buntu i nastoletnich szaleństw. Zawsze zrównoważone profesjonalne teksty, godne uwagi wydarzenia, ciepło bijące ze słów ks. Kompfa. Właściwie – jako czytelnik – taką bym Cię chciała na kolejne lata. Nie zmieniaj się więc, niech „Wierzeniczenia” nadal będą pismem nie tylko pełnym informacji, ale też źródłem dobrych myśli i wrażeń. I niech nie zniechęca Cię ten napierający zewsząd świat - niby pędzący do przodu, a tak naprawdę tylko goniący własny ogon. Praca nad dokumentowaniem wierzenickiej rzeczywistości ma większy sens, niż niejeden telewizyjny news wyświetlany na dole ekranu w porze największej oglądalności.
Dzięki „Wierzeniczeniom” życie nie przecieka między palcami, ale układa się na białych stronach w konkretne opisy, refleksje, świadectwa dobrych gestów i słów. Tego wszystkiego już dawno nie byłoby w ludzkiej świadomości. Dzięki Wam – wydarzenia zostają w pamięci i w bibliotekach czytelników. August byłby dumny, że z tak dobrym skutkiem wierzeniczycie od 18 lat. Z niecierpliwością czekam na kolejne numery pisma. Dziękuję Wam z całego serca.



Monika Nagowska

 

Wierzeniczenia nr 8 2017 - pobierz

Księżycowa perła rozcina płótno chmur.

Tęsknota i siła wspomnień
Przywołuje duchy przeszłości.

(Grażyna Bielińska „Duchy przeszłości”)

23 czerwca na zakończenie roku szkolnego 2016/2017 uczniowie, nauczyciele i zaproszeni goście mieli okazję na chwilę przenieść się do ogrodu Augusta Cieszkowskiego w Wierzenicy. Organizatorzy w krótkiej inscenizacji chcieli przypomnieć sylwetkę patrona i zaprosić na przyszłoroczne szkolne święto jemu poświęcone. Młodzież recytowała wiersze, których autorzy inspirowali się pobytem w Wierzenicy, śpiewały ptaki, czuć było atmosferę wakacji. I jak to latem bywa, w jednej chwili rozpętała się burza z piorunami A wraz z deszczem do sali gimnastycznej spłynął z nieba niezwykły posłaniec – anioł z parasolem w dłoni i z listem od Augusta. To w nim Cieszkowski pytał, czy może przybyć do szkoły na swoje święto jesienią, gdy wszyscy uczniowie i nauczyciele mają jeszcze dość energii do świętowania. Ponieważ dyrekcji szkoły odpowiadał ten termin, anioł z nieskrępowaną radością, przy wtórze chóralnego „Alleluja” odfrunął, by zanieść tę wieść Augustowi. A więc – do zobaczenia.


Tekst: Monika Nagowska

 

letni-ogrod...
letni-ogrod4 letni-ogrod4
letni-ogrod...
letni-ogrod3 letni-ogrod3
letni-ogrod...
letni-ogrod1 letni-ogrod1
letni-ogrod...
letni-ogrod2 letni-ogrod2
letni-ogrod...
letni-ogrod1 letni-ogrod1
 

26 kwietnia 2017 roku w historycznym budynku hotelu Bazar Poznański odbyła gala wręczenia Wawrzynów Pracy Organicznej. Wyróżnienie to przyznawanie jest w związku z obchodami Dni Pracy Organicznej, które po raz szósty zorganizowała Unia Wielkopolan. Wawrzyny trafiają do osób i instytucji przyczyniających się do rozwoju Wielkopolski pod względem gospodarczym, kulturowym i społecznym. Tegoroczne obchody odbywały się pod patronatem Augusta Cieszkowskiego. Do wygłoszenia prelekcji na jego temat zostali zaproszeni państwo Ewa Jarosława i Włodzimierz Buczyńscy – znawcy życia i działalności tego wielkiego Polaka. W uznaniu ich zasług na rzecz rozwoju regionu i wzmacniania etosu pracy organicznej, burmistrz miasta i gminy Swarzędz – Marian Szkudlarek – wystąpił z wnioskiem o przyznanie Wawrzynu państwu Buczyńskim. Kapituła w pełni podzieliła zdanie gospodarza ziemi swarzędzkiej i nagrodę tę (w kategorii „Edukacja”) podczas uroczystości wręczył wyróżnionym prezydent Unii Wielkopolan Paweł Leszek Klepka. 

Statuetka przypomina wieniec laurowy, została zaprojektowana przez artystę rzeźbiarza Michała Wielopolskiego. Jeśli ktoś zna dokonania państwa Buczyńskich, z pewnością uzna, że to laury w pełni zasłużone. Świadczy o tym nie tylko dbałość o spuściznę Augusta Cieszkowskiego oraz propagowanie jego myśli i osiągnięć, ale też ich osobiste zaangażowanie we współcześnie prowadzoną pracę organiczną. To co podkreślają – nie tylko z okazji Dni Pracy Organicznej – to znaczenie współdziałania i zespołowego dążenia do określonego celu. Włodzimierz Buczyński, dziękując za wyróżnienie, powiedział podczas gali:
„Nie byłoby nas tutaj mimo naszych zainteresowań, gdyby nie coś o czym organicznicy znakomicie wiedzieli - współpraca, w  ramach zespołu redakcyjnego pisma Wierzeniczenia, które wymyślił Maciej Dominikowski, a ks. Przemek Kompf nas dzielnie wspomaga.  Ale też współpraca z władzami naszej gminy Swarzędz, którym przy tej okazji też serdecznie dziękujemy. A także wszystkim, z którymi przyszło nam współpracować w temacie August Cieszkowski, i których nie zagadaliśmy...”



Drodzy Laureaci! Nie zagadaliście nas, prosimy o więcej.

Tekst: Monika Nagowska

Przeszłość jest pełna zagadek i nigdy nie można być pewnym, że odkryte zostało wszystko co jest do odkrycia. Na przełomie lat 2015 i 2016 wspólnie z państwem Buczyńskimi siennicki bibliotekarz ustalił właściwą autorkę portretu Augusta Cieszkowskiego. W Cyfrowym Muzeum Narodowym dzieło przypisano bowiem Elżbiecie Krasińskiej-Jaraczewskiej, natomiast namalowała je Elżbieta Krasińska, żona Zygmunta (wielkiego romantycznego poety, a prywatnie przyjaciela Augusta). Współpraca nawiązana między Lubelszczyzną a Wielkopolską zaowocowała korektą w opisie zabytku i publikacjami w „Nestorze”, „Wierzeniczeniach”, a także w „Wieściach Akademickich” Czasopiśmie Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Z kolei początek roku 2017 przyniósł odnalezienie „obrazu” – tak naprawdę nigdy niezgubionego. Okazało się bowiem, że fresk z pałacu Cieszkowskich w Surhowie widnieje w katalogu dzieł utraconych podczas wojny, prowadzonym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Fresk (w katalogu nazwany „obrazem”) nigdy nie opuścił pałacu i można go oglądać po dziś dzień, również podczas „Spacerków z Augustem”, drukowanych w czasopiśmie „Ziarno”. Na wniosek bibliotekarza dzieło wycofano z katalogu, a historię fresku można poznać z lektury artykułów w „Nestorze” (2017 nr 2) i „Wierzeniczeniach” (2017 nr 2).
To jednak nie koniec niespodzianek. W tym samym 2017 roku na stronie Cyfrowego Muzeum Narodowego pojawił się kolejny portret Augusta Cieszkowskiego. Obraz jest sygnowany, ma wymiary 74x60 cm, namalowany jest farbami olejnymi na płótnie. Przedstawia Augusta Cieszkowskiego w klasycznej pozie, charakterystycznej dla portretów uczonych. Model jest lekko zwrócony prawą stroną do patrzącego, siedzi na tle kotary przy stoliku przykrytym szarą wzorzystą tkaniną. Na stoliku leżą książki, za nimi znajduje się kałamarz z nieco zużytym piórem. August trzyma zwinięty rulon papieru w prawej ręce. Nosi okulary, czarny surdut i elegancką atłasową popielatą kamizelkę z tłoczonym kwiatowym wzorem i wąskim szalowym kołnierzem. Eleganckiego wyglądu dopełnia biała koszula i czarny atłasowy krawat wiązany zgodnie z ówczesnymi zwyczajami w sposób przypominający muszkę, a poniżej węzła krawatu – wpięta w koszulę ozdobna szpilka.
Obraz został namalowany przez rówieśnika Augusta - belgijskiego malarza Gasparda Josepha Starcka (1814-1884). Poprawnej identyfikacji modela dokonała w 2017 roku Anna Grochala, natomiast do poprawnego datowania dzieła przyczynił się Włodzimierz Buczyński. Zwrócił on uwagę na fakt przebywania Cieszkowskiego jesienią 1853 roku w Brukseli na Kongresie Statystyki i wyraził słuszne przypuszczenie, że portret musiał powstać w tym właśnie czasie. Po potwierdzeniu tych informacji na stronie muzeum zmieniono datowanie zabytku z XIX wieku na rok 1853.
Jakie jeszcze niespodzianki przed nami?

Tekst: Monika Nagowska